Dziś zjadłam 3 kanapki z serem z białego pieczywa niestety. Szacuję na jakieś 500 kcal. Pozwoliłam sobie również na garstkę orzeszków prażonych. Dodatkowe 150. Razem z kawami będzie dziś ok. 750 kcal.
Nie ma dramatu, ale czuję się pełna i nie jest to pozytywne uczucie. Jutro robię tort urodzinowy. Jak dam radę pokaże Wam co mi z tego wyszło.
Zmagam się z codziennością. Chyba dobrze mi idzie. Te tabletki antydepresyjne chyba działają. A może to placebo, a ja potrzebowałam uwierzyć, że mogę czuć się lepiej? Sama nie wiem.
Piję herbatę z melisy, biorę tabsa i w kimono. Jutro wielki dzień. Mam z tej okazji urlop nawet. Muszę podskoczyć jeszcze do ortopedy... może coś poradzi na moje bóle... chyba Wam jeszcze nie opowiadałam... może zrobię taki post: jak można być schorowaną babcią w wieku trzydziestukilku lat... może wystarczająco wystraszę odwiedzające mnie tu nastolatki?
Dobranoc, pchły na noc... 😘
